lek. Artur Łazorko

Małoinwazyjny dostęp międzymięśniowy – nowoczesna protezoplastyka stawu biodrowego w Szpitalu im. Świętej Rodziny w Rudnej Małej

Z lek. Arturem Łazorko, specjalistą ortopedii i traumatologii narządu ruchu rozmawia Marta Kosińska-Bochenek

Ortopedia w Szpitalu im. Świętej Rodziny od wielu lat cieszy się dużym uznaniem wśród pacjentów, ale również w środowisku medycznym, w tym akademickim. Co Pana zdaniem stoi za sukcesem Szpitala w Rudnej Małej?

Z całą pewnością na sukces Szpitala składają się sukcesy ludzi w nim pracujących. Proszę pamiętać, że żaden z pracujących tu ortopedów nie pojawił się tutaj przypadkiem. Zauważył i docenił ich najpierw pomysłodawca i współzałożyciel Szpitala dr n. med. Arkadiusz Bielecki. To on dostrzegł w tym młodym zespole potencjał, chęć rozwoju zawodowego oraz motywację do ciężkiej pracy. Właśnie dzięki temu wszyscy teraz możemy cieszyć się z sukcesu i rozwoju Szpitala oraz uznania i zaufania naszych pacjentów.

Wysoka jakość leczenia, innowacyjne metody leczenia, nowoczesny sprzęt, doświadczeni specjaliści. Szpital Świętej Rodziny to dobrze rozpoznawalna marka nie tylko w regionie, lecz w całej Polsce.

Zgadza się. Nasz Szpital ma w nazwie „nowe techniki medyczne”, dlatego stawiamy na innowacje, a to z kolei zobowiązuje do ciągłego podnoszenia swoich kwalifikacji. Bezpieczeństwo i zadowolenie naszych pacjentów są dla nas najważniejsze. Każdy z nas lekarzy poza codzienną praktyką na bloku operacyjnym, regularnie uczestniczy w krajowych i zagranicznych konferencjach naukowych oraz praktycznych szkoleniach typu S2S (surgeon-to-surgeon). Nasze doświadczenia i wyniki leczenia prezentujemy na zjazdach z udziałem przedstawicieli międzynarodowego środowiska medycznego, naukowców i firm medycznych oraz publikujemy je w czasopismach naukowych.

Dodatkowo zespół lekarski naszego Oddziału Ortopedii rozwija się jednocześnie w wielu różnych kierunkach i, podczas gdy moim głównym obszarem działania jest protezoplastyka stawu biodrowego zwana również potocznie wymianą stawu biodrowego, koledzy specjalizują się w chirurgii kręgosłupa, barku, łokcia czy kolana. Dzięki temu „wzajemnemu uzupełnianiu się” jesteśmy w stanie podejmować wyzwania często niedostępne dla kolegów ortopedów z innych ośrodków.

W ostatnich latach w krajach Europy Zachodniej oraz Stanach Zjednoczonych coraz popularniejsze stają się zabiegi protezoplastyki stawu biodrowego z wykorzystaniem małoinwazyjnego dostępu operacyjnego, jakim jest dostęp międzymięśniowy. Czy to prawda, że jest Pan jednym z pierwszych operatorów w Polsce, którzy wdrażali tę trudną technikę?

Na to wygląda, ponieważ po raz pierwszy tego typu zabieg wykonałem z powodzeniem już w maju 2008 roku właśnie w Szpitalu Świętej Rodziny i było to wkrótce po powrocie ze szkolenia w Aalst w Belgii. Dodatkowo przez ostatnie 12 lat udało mi się zmodyfikować i udoskonalić sposób wykonywania tego dostępu operacyjnego przez to zabieg jest w tej chwili prostszy i bezpieczniejszy do wykonania.

Co to właściwie jest dostęp międzymięśniowy i jakie są jego zalety?

Dojście międzymięśniowe, zwane także przednim lub bezpośrednim przednim jest nowoczesnym małoinwazyjnym dostępem operacyjnym, który podczas zakładania endoprotezy stawu biodrowego pozwala operatorowi lepiej zachować istotne struktury anatomiczne pacjenta, a w szczególności jego mięśnie ograniczając ryzyko zwichnięcia protezy oraz utraty krwi.

Pacjenci bezpośrednio po zabiegu odczuwają również mniejsze dolegliwości bólowe, przez co usprawniają się bardziej intensywnie i efektywnie. Powrót do sprawności jest szybszy niż po klasycznej operacji, co jest szczególnie istotne w przypadku pacjentów aktywnych zawodowo np. jeden z moich ostatnich pacjentów wrócił do pracy już po 6 tygodniach, podczas gdy przy klasycznych dostępach zwykle trwa to od 4 do 6 miesięcy.

Skoro technika ta ma tak wiele korzyści, dlaczego więc nie jest standardową procedurą leczenia operacyjnego stosowaną powszechnie w chorych, u których konieczne jest wykonanie protezoplastyki stawu biodrowego?

Podczas wymiany stawu biodrowego od operatora wymagana jest znajomość kilku dostępów operacyjnych, aby mógł prawidłowo dobrać technikę do warunków anatomicznych i zmian chorobowych występujących u pacjenta. Nieuzasadnione wybranie dojścia międzymięśniowego lub jego niedoskonałe zastosowanie zwiększa ilość powikłań okołooperacyjnych, co niweczyć może zakładane korzyści leczenia i prowadzić w krótkim czasie do konieczności wykonania powtórnego, tym razem rewizyjnego zabiegu.

Dojście międzymięśniowe jest oszczędzającym, nowoczesnym i korzystnym szczególnie dla pacjenta, nie oznacza to jednak, że jest prostsze do wykonania dla chirurga. Techniki małoinwazyjne zwykle niestety są bardzo wymagające dla lekarza. Ten ostatni musi wcześniej nabrać wprawy w klasycznych dostępach i technikach operacyjnych, aby leczyć z dostępów małoinwazyjnych.

Należy tutaj zaznaczyć, że proces doskonalenia swoich umiejętności szczególnie w specjalnościach zabiegowych może trwać nawet kilkanaście lat. Stąd dojście to nie jest jeszcze tak powszechnie znane i wykorzystywane jak pozostałe, choć jego znaczenie w ortopedii szybko rośnie i w przyszłości prawdopodobnie stanie się podstawowym i dominującym.

Czym powinien kierować się pacjent przy wyborze ośrodka, w którym podda się leczeniu operacyjnemu?

Jak w życiu – pośpiech nie jest dobrym doradcą, dlatego podstawowym kryterium na pewno nie powinien być krótki czas oczekiwania na leczenie. Istotne jest raczej wybranie i zaufanie doświadczonemu i wyspecjalizowanemu w danej procedurze lekarzowi, który sprawnie posługuje się różnymi dojściami operacyjnymi, ponieważ taki łatwiej poradzi sobie w przypadku pojawienia się trudności operacyjnych.

Kiedy doktor stosuje tę nowoczesną technikę protezowania stawu, co o tym decyduje? Czy pacjent może sobie zażyczyć wykonanie zabiegu tą techniką?

Obecnie większość zabiegów protezoplastyki stawów biodrowych wykonuję używając właśnie małoinwazyjnego dostępu międzymięśniowego. Jednak ze względu na to, że do naszego Szpitala często trafiają pacjenci z dużymi deformacjami anatomicznymi wynikającymi z wrodzonych chorób narządu ruchu i bardzo zaawansowanymi zwyrodnieniami, jak również pacjenci odsyłani z innych ośrodków ze względu na zaawansowanie choroby, ostateczną decyzję rezerwuję dla siebie. Ponieważ nie zawsze możliwe jest bezpieczne zastosowanie małoinwazyjnego dostępu operacyjnego wybór dojścia operacyjnego wymaga świadomej decyzji operatora po wnikliwej analizie zdjęć RTG oraz ocenie stanu klinicznego pacjenta. To powody, dla których niestety pacjent nie może zażyczyć sobie wykonania zabiegu z konkretnego dojścia operacyjnego.

Nie jest Pan pewnie szczęśliwy lecząc pacjentów z tak dużymi zmianami chorobowymi?

Oczywiście, w trakcie zabiegu nie jestem szczęśliwy, ponieważ taka operacja wymaga więcej czasu, zmusza do większego wysiłku oraz koncentracji przy stole operacyjnym oraz generuje większy stres. Ostatecznie jednak, daje mi osobiście mnóstwo satysfakcji, kiedy podczas kontroli pooperacyjnych widzę szczęśliwego pacjenta sprawnie i bez bólu poruszającego się po gabinecie.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję bardzo.